Dlaczego niemowlęta lubią być huśtane

czyli słów kilka o rozwoju zmysłu ruchu i równowagi.

Na początek, mała dawka teorii

W odróżnieniu od świadomości działania innych zmysłów, mechanizmu funkcjonowania zmysłów ruchu i równowagi nie analizujemy tak często. Kluczowym pojęciem w tym kontekście, będzie pojęcie układu przedsionkowego.

Jest on jednym z najwcześniej dojrzewających układów. Jądra przedsionkowe pojawiają się około 9 tygodni od zapłodnienia i zaczynają funkcjonować najpóźniej do 11 tygodnia. W piątym miesiącu ciąży układ przedsionkowy jest już dobrze rozwinięty i wraz z układem dotykowym i trzewnym dostarcza praktycznie wszystkie informacje sensoryczne do mózgu płodu. W czasie ciąży, kobieta stymuluje układ przedsionkowy dziecka własnymi ruchami i zmianami położenia ciała.

Jak to jest, że nasz mózg wykrywa ruch i utrzymuje równowagę? Omawiany układ, znajduje się w jamie w czaszce – przedsionku, stąd nazwa układu. W tej samej jamie znajduje się także ucho wewnętrzne, zawierające ślimaka jak i dwa rodzaje narządów przedsionkowych – kanały półkoliste (wykrywające obroty głowy) oraz otolity (wykrywające ruchy liniowe, kiwanie głową i pozycję ciała względem grawitacji).

Poprzez swoje połączenia z wieloma ważnymi strukturami (m.in. móżdżkiem, mięśniami gałek ocznych, neuronami ruchowymi rdzenia kręgowego, mięśniami prostownikami kończyn oraz okolic szyi, karku i odcinka piersiowego, systemem słuchowym  i korą mózgową), układ przedsionkowy jest uważany za „ramę” do stymulacji pozostałych zmysłów. Stanowi nasz „wewnętrzny kompas” – mówi nam o tym, gdzie znajduje się nasze ciało i co się z nim dzieje.

To właśnie ten układ odgrywa kluczową rolę w utrzymywaniu przez nas głowy i ciała we właściwym położeniu, w dokładnym kierowaniu ruchami większości części ciała (szczególnie oczu). Poprzez wyczuwanie kierunku siły ciężkości i ruchu, pozwala człowiekowi utrzymywać równowagę i płynność działania. Układ przedsionkowy jest odpowiedzialny za wykrywanie pionowych ruchów ciała i automatyczne kierowanie mięśniami oczu tak, aby poruszały się w sposób kompensujący te ruchy, dzięki czemu utrzymujemy stałość pola widzenia  np. podczas biegania. Dzięki działaniu układu przedsionkowego świat nie skacze nam przed oczami w górę i w dół.

Dzieci uwielbiają doznania ruchowe od momentu narodzin. Niemowlęta chętnie poddają się wszelkim ruchom powtarzalnym – huśtaniu, bujaniu, lubią być  noszone na rękach. Maluchy zazwyczaj bardzo dobrze bawią się, kiedy obracamy się z nimi wokół własnej osi lub obracamy nóżkami do góry.  Rodzą się z dobrze ukształtowanym układem przedsionkowym i dlatego są tak wyczulone na ruch.

„Nie bujaj, bo się przyzwyczai”

Omawiając znaczenie układu przedsionkowego w rozwoju dziecka, nie mogę nie poruszyć tematu powracającego jak bumerang, kiedy podejmuje się kwestie opiekuńczo-wychowawcze. Zapewne większość z nas, niejednokrotnie słyszała stare prawidło: „Nie kołysz / nie bujaj bo się przyzwyczai i potem będziecie mieli małego terrorystę”. Jak to właściwie jest z tym bujaniem i noszeniem na rękach?

W pierwszym roku życia dziecka sfera ruchowa i psychiczna są ze sobą ściśle powiązane. Aby maluch mógł się prawidłowo rozwijać, potrzebuje doświadczania różnorodnych bodźców zmysłowych. Z przedstawionych wcześniej informacji teoretycznych, wiemy już, że układ przedsionkowy jest niezbędny w integracji bodźców z pozostałych zmysłów. Jeśli funkcjonuje prawidłowo, wpływa także na poczucie bezpieczeństwa. Z tego też względu, dostarczanie bodźców ruchowych już od pierwszych miesięcy życia dziecka jest tak istotne.

Dziecko już będąc w brzuchu mamy, odczuwało jej ruchy i zmiany położenia ciała jako bujanie – dlatego to doświadczenie jest już maluchom znane, były do niego przyzwyczajone zanim jeszcze przyszły na świat. Dzieci, a szczególnie niemowlęta łakną stymulacji przedsionkowej płynącej z powtarzających się ruchów. Ta potrzeba jest na tyle silna, że większość niemowląt (na ogół między 6, a 8 miesiącem życia lub gdy wrażliwość układu przedsionkowego jest w szczycie) przechodzi fazę „samostymulacji przedsionkowej”. Na tym etapie często podskakują w łóżeczku, kołyszą się, potrząsają główką lub uderzają nią w przedmioty (ostatnie z opisanych występuje u ok 3-15% dzieci).

U noworodków, oddziaływanie na układ przedsionkowy w postaci kołysania, noszenia na rękach, przekłada się na fakt, że poddawane takiej stymulacji – płaczą mniej. Widzimy tu więc funkcję regulacyjną – stymulacja układu przedsionkowego uspokaja i wycisza emocje. Poprzez proste zabawy sensomotoryczne w wykorzystaniem własnego ciała (np. samolocik, konik), czy też sprzętu (huśtawka, hamak) – „karmimy” układ nerwowy naszych dzieci. Jednocześnie ćwiczymy równowagę, koordynację ruchową, kontrolę ciała, wzmacniają się mięśnie  dziecka. Dostarczając maluchowi wrażeń przedsionkowych, wpływamy na jego rozwój motoryczny, emocjonalny, mowy czy percepcji słuchowej.

Zabawy angażujące układ przedsionkowy mogą być bardzo proste, znane rodzicom jeszcze z  czasów własnego dzieciństwa. Dzięki nim,  można budować więź z dzieckiem i korzystnie wpływać na jego rozwijający się układ nerwowy.

Psycholog, Terapeuta SI

Aleksandra Góra

 

Opracowano na podstawie:

  1. Eliot, L.: Co tam się dzieje? Jak rozwija się umysł w pierwszych pięciu latach życia, Poznań, 2003.
  2. Ayres, A. J.: Dziecko a integracja sensoryczna, Gdańsk, 2015.
Przejdź do treści