Aktualności | Żłobek nr 37

Kiedy dziecko zaczyna przeklinać…..

Bardzo często jako dorośli łapiemy się na tym, że używamy przekleństw w celu rozładowania napięcia. Występuje ono głównie z powodu uniesienia emocjonalnego, zarówno pozytywnego, jak i negatywnego. Taka sytuacja wydaje się mało groźna, kiedy wulgaryzmy wychodzą z ust dorosłego, jednak co się dzieje, gdy pierwsze brzydkie słowa zaczyna wypowiadać dziecko? Jak na nie reagować?
Czym są przekleństwa
Według słownika języka polskiego przekleństwo to wulgarne słowo używane w celu wyrażenia złego stosunku do kogoś lub czegoś. Są to mocno nacechowane ekspresywnie znaki językowe, których wielu z nas używa w sposób niekontrolowany. Wyrazy należące do wulgaryzmów stanowią dużą grupę. Natomiast bardzo często to, co dla niektórych jest już przekleństwem, dla innych może być słowem nie nacechowanych negatywnie.
Wulgaryzmy pojawiają się w języku dzieci od najmłodszych lat i jest to całkowicie naturalne. Ale to od nas – dorosłych – zależy, co z tym zrobimy i jakie to będzie miało konsekwencje w dalszym życiu dziecka. Już dwulatek często używa wulgaryzmów, najczęściej po prostu powtarzając to, co usłyszał od dorosłych.

Dziecko spotyka się z przekleństwami i wulgaryzmami w swoim otoczeniu – na ulicy, w telewizji, w tekstach piosenek, u członków rodziny, kolegów i koleżanek z przedszkola i ze szkoły. Będzie używać ich w tych samych celach, co dorośli: dla wyładowania emocji, zwrócenia na siebie uwagi, obrażenia kogoś, a w późniejszym okresie dojrzewania dla potwierdzenia swojej pozycji w grupie rówieśniczej, nieodstawania od kolegów i koleżanek czy dla zaimponowania komuś. Wulgaryzmy są powszechne w języku, potwierdza to na przykład znana anegdota:
– Jasiu, co powiedział Pan Kowalski po tym, jak stłukłeś okno w jego gabinecie?
– A mam ominąć przekleństwa?
– Tak.
– To nic nie mówił.
Jak reagować na przekleństwa dziecka?
U małych dzieci używanie brzydkich słów traktowane jest jako nauka nowych wyrazów i zabawa. Kiedy dwulatek przeklina, nie wie jeszcze, że mówi brzydkie słowo. Powtarza to, co usłyszał i to od reakcji dorosłych zależy, co będzie dalej. Jeśli reakcja będzie nadmierna – oburzymy się czy też będziemy się śmiać lub zabronimy czegoś dziecku za karę, to zacznie powtarzać dane słowo częściej, ponieważ wywołuje ono określoną reakcję u rodzica. Dziecko ma wtedy pewność, że gdy użyje danego słowa, to dorosły zwróci na nie uwagę. Jeśli będzie chciało nas zdenerwować lub natychmiast przykuć naszą uwagę, powie je na przykład w miejscu publicznym, co wywoła jeszcze bardziej gwałtowną reakcję z naszej strony.

Zachowanie małego dziecka zależy zatem od naszej reakcji. Na samym początku zwykle wystarczy po prostu zignorować wypowiedziane słowo lub reagując na nie bardzo spokojnie wyjaśnić, że to wyrażenie jest brzydkie i w ogóle nie używamy go w naszym domu. Trzeba również pamiętać, że jeśli zdarza się nam przy dziecku przeklinać, to ono też ma prawo zacząć to robić i nie możemy wtedy stosować podwójnych standardów: dorosły może, dziecko nie. Powinniśmy trzymać się tej zasady również wobec starszych dzieci.

Nawet starsze dziecko może użyć wulgaryzmu nieświadomie – po prostu nie zna znaczenia słowa, które gdzieś usłyszało. Wtedy też trzeba mu je wyjaśnić, określić dlaczego jest wulgarne, posłużyć się słownikiem czy wskazać różne jego znaczenia i odbiór w zależności od kontekstu, w którym się pojawia. Im starsze dziecko, tym większy bierny zasób wulgaryzmów. Każdy język zawiera szeroki wachlarz wyrazów brzydkich, a ciekawostką jest to, że w obcym języku często łatwiej nam przeklinać. Na pewnym etapie nauki języka, zarówno ojczystego, jak i obcego oraz znajomości literatury wyrazy brzydkie pojawią się też jako element pełniący funkcję artystyczną czy służący do wywołania szoku estetycznego. Wszyscy od dziecka mamy więc wulgaryzmy w zasobie słownictwa, ale używamy ich w różnym zakresie i w różnych celach.

Co w zamian?
Jeśli dziecko przeklina, aby wyładować czy odreagować swoje złe emocje, można zaproponować zamianę używanego wtedy wulgaryzmu na słowo neutralne czy domowy neologizm. Dobrym pomysłem jest umowa, że kiedy dziecko czuje, że chce czy musi powiedzieć brzydkie słowo, zamieniamy je na coś innego – śmiesznego, zabawnego czy nazywającego np. rzecz, której dziecko nie lubi. Bo przecież w przeklinaniu nie chodzi o sam wyraz, tylko o związaną z nim reakcję. Odpowiednio powiedziane czy nawet wykrzyczane: kurka wodna, małpa niebieska czy o brukselka! spełnią tę samą funkcję, co wyraz powszechnie uważany za wulgaryzm.

Dziecko, a szczególnie nastolatek, musi mieć też świadomość, że w różnych sytuacjach, do różnych osób używamy innego zakresu słownictwa. Użycie wulgaryzmów może na przykład wzmacniać poczucie przynależności do grupy rówieśniczej lub nawet być wymagane przez niektóre grupy. Użycie zbyt wysokiego tonu natomiast może być odebrane jako wywyższanie się, a nawet sprowokować niebezpieczne zachowania naszego odbiorcy. Czasem jesteśmy zmuszeni sięgnąć do wulgaryzmów, ale trzeba robić to świadomie. Warto przypominać dziecku od samego początku, że nadmierne i niecelowe użycie wulgaryzmów świadczy o ubogim słownictwie (a przecież nikt z nas nie chce być tak oceniany). Świadczy też o braku dobrego wychowania. Ważne jest też, aby uświadomić nastolatkowi, że według Art.141 Kodeksu wykroczeń przewidywane są kary za używanie słów nieprzyzwoitych w miejscach publicznych.

Istotne jest, aby nauczyć dziecko, że kulturalny człowiek potrafi inaczej wyrazić swoje emocje i odreagować stres. Myślę jednak, że każdy użytkownik języka musi przejść przez fazę używania wulgaryzmów, oswoić je, stracą wtedy swoją atrakcyjność i mamy je w swoim biernym zasobie słownictwa. Są żywą częścią słownika każdego języka.

Iwona Wanda Grygiel
Nauczycielka dyplomowana, III stopień specjalizacji w zakresie nauczania języka polskiego, dr nauk humanistycznych, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 w Bytomiu, edukatorka z listy MEN – szkoli nauczycieli jak lepiej uczyć dzieci, ekspertka do spraw awansu zawodowego, egzaminatorka egzaminów zewnętrznych, członek Stowarzyszenia Nauczycieli Polonistów i Komisji Historycznoliterackiej Polskiej Akademii Nauk, rzeczoznawca do spraw podręczników, moderator w programach Centrum Edukacji Obywatelskiej, były doradca metodyczny języka polskiego.

Przejdź do treści