Od kilku tygodni głównym bohaterem naszych rozmów pozostaje choroba COVID-19. Świadkami tych rozmów często są dzieci, które w aktualnej sytuacji mogą odczuwać wyższy poziom lęku. „Ale dlaczego…?”, „Ale po co…?” – każdy rodzic na co dzień słyszy te pytania, a w obecnej sytuacji, może słyszeć je jeszcze częściej. Ciekawe świata dziecko chce dowiedzieć się jak najwięcej o tym, co je otacza. Rolą dorosłego jest wytłumaczyć z czego to wszystko wynika, skąd te wszystkie zmiany. Zostajecie Państwo w domu z naszymi małymi żlobkowiczami, ale też z ich młodszym i starszym rodzeństwem. O tym, jak dzieci myślą o chorobie oraz o tym, jak podjąć rozmowę na ten temat, przeczytacie Państwo w dalszej części artykułu.

    Na początek – trochę teorii.
    Aby lepiej zrozumieć w jaki sposób dziecko postrzega różne sytuacje, warto odnieść się na chwilę do wiedzy teoretycznej. Jean Piaget w swojej koncepcji rozwoju intelektualnego przedstawia sposób myślenia o dziecięcym umyśle w następujący sposób. Dzieci w stałym porządku i w podobnym wieku przechodzą kolejne stadia w rozwoju poznawczym. Aby rozwinąć i osiągnąć dojrzałość intelektualną, dziecko musi przejść przez cztery, następujące po sobie stadia.

    STADIUM: Inteligencji sensomotorycznej  
    WIEK: 0-2 lata

    CHARAKTERYSTYKA: Już u noworodków i niemowląt procesy asymilacji (włączania nowych treści percepcyjnych, pojęciowych bądź motorycznych do istniejącego schematu) i akomodacji (zmiany lub utworzenia nowego schematu pod wpływem nowych treści) są w pełni funkcjonalne, jednak adaptacja i organizowanie środowiska odbywają poprzez zachowania zmysłowe i ruchowe.
    Początkowo, dziecko nie odróżnia siebie od otoczenia, a rozumienie przez nie przestrzeni i przyczynowości cechuje egocentryczność.
    Z czasem mały człowiek odkrywa, że przedmioty są osobnymi bytami, które nie znikają, gdy odwróci się wzrok i, o których można myśleć, nawet pod ich fizyczną nieobecność. Pod koniec 2 r ż. dziecko dość dobrze potrafi wnioskować o przyczynach i skutkach otaczających je zdarzeń.

    Dziecko w wieku 3 lat i młodsze najczęściej nie rozumie, z czym wiąże się choroba (przewlekła). Doskonale jednak potrafi wyczuć ogólną atmosferę panującą w domu oraz zmiany w opiece nad nim samym.

    STADIUM: Myślenia przedoperacyjnego 
    WIEK: 2-7 lat

    CHARAKTERYSTYKA: Okres przedoperacyjny często nazywany jest prelogicznym, ponieważ aktywność percepcyjna wciąż jeszcze istotnie wpływa na myślenie dziecka. Rozumowanie oparte jest na zdarzeniach zewnętrznych (a nie na operacjach logicznych).
    Dziecko w swoim sposobie myślenia jest egocentryczne (wszyscy myślą tak samo jak ja), cechuje je centracja (koncentracja na jednym aspekcie zjawiska i pomijanie innych). Dziecko nie ma jeszcze zdolności rozumienia przekształceń (widzi etap początkowy i końcowy zdarzeń, choć nie etapy pośrednie) ani odwracalności (“cofnięcia” swojego rozumowania do punktu wyjścia).
    W wieku 3-5 lat dziecko już na ogół wie, z czym wiąże się chorowanie. Wie już, że choroba wywołana jest przez jakąś przyczynę zewnętrzną.
    Warto wspomnieć o pojęciu sprawiedliwości immanentnej. Dziecko może postrzegać chorobę jako karę za złe zachowanie lub nieodpowiednie myśli.

    STADIUM: Operacji konkretnych  
    WIEK: 7-11 lat

    CHARAKTERYSTYKA: Znika egocentryzm intelektualny – dziecko zaczyna rozumieć, że rozumowanie u różnych osób może prowadzić do różnych wniosków. Zanika także centracja (możliwe staje się wykorzystywanie wszystkich dostępnych cech bodźca), a pojawia się funkcjonalne rozumienie przekształceń (zrozumiałe stają się związki pomiędzy poszczególnymi ich etapami).

    Dziecko na ogół już zaczyna rozumieć, że choroba może być wynikiem nieprawidłowego funkcjonowania jakiegoś narządu wewnątrz ciała czy że można zachorować przez zakażenie się wirusem.

    Na etapie tego stadium, dzieci mogą poszukiwać informacji na temat choroby, próbują organizować swoją wiedzę w pewną logiczną całość (proste związki przyczynowo – skutkowe, np. choroba = bakterie).
    STADIUM: Operacji formalnych
    WIEK: 11-15 lat i wyżej

    CHARAKTERYSTYKA: Początek wieku nastoletniego jest rozpoczęciem ostatniego stadium, w którym człowiek ostatecznie uwalnia swoje rozumowanie od doświadczenia i zyskuje umiejętność rozwiązywania wszystkich klas problemów. Najważniejsze struktury rozwijające się w tym okresie to rozumowanie hipotetyczno-dedukcyjne (“od ogółu do szczegółu”) oraz rozumowanie naukowo-indukcyjne, pozwalające na tworzenie uogólnień.

    Wiek kilkunastu lat to czas dojrzewania emocjonalnego. To na ogół burzliwy okres. Wiadomość o  chorobie może być różnie odbierana przez młodego człowieka. Reakcje na chorobę przeważnie jednak są zmienne. Przechodzą od buntu, złości na sytuację, obwiniania innych, po egoistyczne zachowania, cofnięcie się do wcześniejszych faz rozwoju czy wielki altruizm.
    Większość nastolatków ma potrzebę posiadania szczegółowych informacji dotyczących choroby.

     

    W jaki sposób rozmawiać o chorobie?
    Sytuacja, w której się znaleźliśmy, może być źródłem ciekawości, ale też niepokoju dzieci. Unikanie podejmowania rozmowy na ten temat, udawanie, że nic się nie dzieje jest źródłem sprzecznego komunikatu – dziecko, tak samo jak my dorośli, doświadcza zmian, których nie do końca rozumie, obserwuje różne emocje, pojawiające się w otoczeniu, a z drugiej strony nie dostaje wytłumaczenia, z czego to wynika, czemu służy. Dzieci, szczególnie te najmłodsze, mają przywiązanie do codziennych rytuałów, dających im poczucie bezpieczeństwa. W momencie kiedy to, jak wygląda organizacja ich czasu ulega zmianie, należy wytłumaczyć dziecku, z czego ta zmiana wynika.
    Tak naprawdę nie ma jednego, idealnego przepisu na to, jak przeprowadzać rozmowę dotyczącą choroby. Istnieje jednak kilka zasad, o których w trakcie takiej rozmowy, warto pamiętać.

    Przede wszystkim, nasz język powinien być prosty, zrozumiały i dostosowany do wieku dziecka – poziom szczegółowości musi być dostosowany do tego, ile lat ma Państwa pociecha. Rozmowę powinniśmy prowadzić w taki sposób, aby dziecko miało możliwość zadawać pytania, kiedy ilość otrzymanych informacji, nie jest dla niego wystarczająca. Jeśli prosi ono o wyjaśnienie, mówimy prawdę. „Nie wiem” możemy powiedzieć, kiedy rzeczywiście odpowiedzi nie znamy. Jako dorośli, mamy tendencję do wymyślania różnych historii, co wynika z lęku o dziecko. Jednak nie jest tak, że dziecko będzie się mniej denerwowało jeśli opowiemy mu historię, która wydaje nam się bardziej łagodna, niż rzeczywistość. Kiedy dziecko daje sygnał, że temat nadal go interesuje, możemy powrócić do rozmowy.
    Pamiętajmy, że opisanie tego, co będzie się działo w najbliższym czasie, co jeszcze może się zmienić, buduje poczucie bezpieczeństwa u dziecka. Spójność naszych wypowiedzi, będzie przekładać się na jego spokój.
    Jeśli kilkulatek dopytuje dlaczego musimy zostać w domu, odpowiadamy krótko „Aby chronić nasze zdrowie”. Jeśli Państwa dziecko pyta czy zachoruje, lub czy zachoruje ktoś z jego bliskich, odpowiadamy „Nie wiem, ale postaram się zrobić wszystko, żeby nikt z nas nie zachorował. Z tego też powodu zostajemy w domu”. Jeśli dziecko nadal dopytuje „Co jeśli jednak zachorujemy?”, spokojnie mówimy o tym, że jeśli ktoś z nas poczuje się gorzej, zadzwonimy po pomoc do lekarza i taką pomoc otrzymamy.
    Dziecko buduje sobie obraz świata na podstawie tego, co widzi w swoim najbliższym otoczeniu. Przekłada się to na przyjmowanie przez nie określonej postawy życiowej. Jeżeli w otoczeniu dziecka dominują postawy lękowe, reakcje silnym stresem, dziecko może przyjmować to jako pewien model zachowania. Z kolei, kiedy dziecko widzi dorosłego, który zna zasady, wie co zrobić, czuje się bezpiecznie. Dodatkowo, kiedy my jako dorośli jesteśmy świadomi, że panujemy nad sytuacją, również się uspokajamy. Uspakajając dzieci, wspieramy też samych siebie.
    Lęk jest częścią naszej ludzkiej natury, emocją, która jest potrzebna. Nie jest przyjemny w doświadczaniu, może się nam wydawać, że powinniśmy dążyć do pozbywania się tego, co dla nas nieprzyjemne. My dorośli czasami myślimy tak, kiedy pragniemy aby dzieci nie cierpiały, nie bały się. W praktyce jednak, lęk jest nam potrzebny od czasu do czasu, chociażby po to, by ostrzegać nas przed niebezpieczeństwem. Jeśli radzimy sobie z nim w konstruktywny sposób, potrafi wskazywać to nowe obszary naszych kompetencji.
    Rodzic jest posiadaczem klucza do nauki. Swoją postawą modeluje to, jak radzić w sobie sytuacjach, w których dziecko odczuwa lęk. Dzięki swojemu wsparciu, rozmowie i adekwatnej postawie, wskazuje dziecku drogę w radzeniu sobie w trudnej sytuacji.

    Opracowanie
    Psycholog
    Aleksandra Góra