Złotą jesień wam przynoszę,
choć czasami i kalosze
się przydają, cóż — tak bywa,
ja październik się nazywam.
choć czasami i kalosze
się przydają, cóż — tak bywa,
ja październik się nazywam.
Wiatr kasztany z drzewa strząsa,
babim latem w trawie pląsa,
żółte liście wkoło ścieli,
byśmy w lesie posiedzieli.
babim latem w trawie pląsa,
żółte liście wkoło ścieli,
byśmy w lesie posiedzieli.