Żłobek nr 62

O sztuce uważnego słuchania

 

„Czasami uścisk znaczy
dużo więcej niż słowa”

 A królik słuchał
Cori Doerrfeld

 Tym razem polecam książkę nie dla dorosłych, lecz prawdziwie psychologiczną książkę dla dzieci, o nich samych i ich uczuciach. Choć tak naprawdę jest to historia dużo bardziej uniwersalna, o każdym z nas, małym i dużym oraz o tym, czego potrzebujemy, gdy przeżywamy trudne uczucia.

W tym krótkim, pięknie zilustrowanym przez samą autorkę opowiadaniu poznajemy Taylora, który postanowił zbudować coś nowego, wyjątkowego i niesamowitego. Niestety budowla, z której chłopiec był taki dumny, nagle się zawaliła.

Możemy się tylko domyślać, co czuje Taylor, bo on sam nam wprost o tym nie mówi. Widzimy za to na jego twarzy początkowe przerażenie (?), a potem jak siedzi na podłodze smutny (?), wściekły (?), sfrustrowany (?), przybity (?), a może zniechęcony (?).

Zaraz też pojawia się cała plejada doradców, którzy wiedzą lepiej, czego Taylor potrzebuje, mimo że nawet nie próbują go wysłuchać. Przybiegają jedno po drugim, kurczak, niedźwiedź, hiena, i cała masa innych zwierząt z gotowymi radami, które więcej mówią o nich i ich potrzebach, niż o tym, co przeżywa chłopiec.

Ponieważ Taylor nie jest gotowy skorzystać z ich rad, nie ma ochoty ani opowiadać, ani krzyczeć, ze złości, ani się śmiać, ani naprawiać, ani zupełnie nic robić, to wszyscy sobie w końcu idą, zostawiając chłopca samego. I wtedy pojawia się królik…..

Zachęcam Państwa gorąco, żeby przeczytać wraz z dziećmi, co zrobił królik i żeby na co dzień w życiu wspierać swoje dzieci i innych bliskich korzystając z umiejętności tego małego puchatego zwierzątka.

Królik poprzez swoją uważność i cierpliwość uczy nas wszystkich empatii i pokazuje, jak towarzyszyć innym w przeżywaniu trudnych emocji. Bo, gdy zdarza się nam coś przykrego, to nie potrzebujemy tzw. dobrych rad, szybkiego pocieszenia, ani wypytywania. Potrzebujemy przestrzeni do bycia wysłuchanym, czasu na uświadomienia sobie samemu, co przeżywamy i co tak naprawdę jest nam potrzebne do odzyskania równowagi.

Z pełnym przekonaniem polecam Państwu tę uroczą, mądrą i oszczędną w słowach książkę. Okładka jest twarda, a kartki co prawda miękkie, ale poprzez swoją prostotę, układ (zwykle jedno, dwa zwięzłe zdania do każdej ilustracji) oraz powtarzalny rytm, świetnie nadaje się do czytania z naprawdę małymi dziećmi. Dodatkowo dzięki uniwersalnemu przesłaniu tej historii również starsze rodzeństwo Waszych maluchów nie powinno być rozczarowane wspólną lekturą. Przy okazji to świetny wstęp do rozmów z dziećmi o wszelkich uczuciach (szczególnie tych trudnych), potrzebach i pragnieniach.

A gdybyście zachęceni, chcieli Państwo z dziećmi dalej zgłębiać te tematy, to mam w zanadrzu do polecenia jeszcze jedną podobną, choć jednak w trochę innym stylu, pozycję  „SZYM PANSIK ma zły humor”. Książka niezwykle barwna, zabawna i lekka, choć traktuje o poważnych problemach, które nam wszystkim przydarzają się w życiu, często bez widocznej przyczyny. I mimo, że w tytule jest zły humor, zapewniam, że wspólna lektura powinna wprowadzić wszystkich czytelników w bardzo dobry nastrój 🙂

Małgorzata Strzelecka

 

Przewiń do góry
Przejdź do treści